• Wpisów: 12
  • Średnio co: 88 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 23:00
  • Licznik odwiedzin: 2 034 / 1157 dni
 
bitwaotantone
 
Bitwa o Tantone: Aiko otworzyła drzwi, po czym z trzaskiem je zatrzasnęła.
- Ian? – spytała siadając obok niego i łapiąc go stanowczo za ręce. – Ian!
Jednak chłopak nie dawał jakich kolwiek znaków życia. Jego dłonie były zimne, a jego brązowe oczy patrzyły na nią nieobecnym wzrokiem.
- Ian?! Słyszysz mnie? – zapytała starając się powiedzieć to głośno, byle nie krzyczeć. Ponownie nie doczekała się reakcji z jego strony. Położyła głowę na jego ramieniu i zaczęła cicho płakać.
- Czemu tu jestem? Dlaczego mnie nie wypuszczą? – mówiła do siebie coraz bardziej pogrążając się w depresji. Niespodziewanie poczuła czyjąś dłoń na jej głowie, która lekko ją klepała. Zdezorientowana podniosła głowę zauważając, że to Ian. Poczuła, że z każdą chwilą chłopiec staje się coraz bardziej obecny.
- Tak już jest – odpowiedział cicho.  I przytulił się do dziewczyny.

Pan Chen jednak nie odpuścił, i postanowił porozmawiać z Riką. Dziewczyna niedbale usiadła na krześle.
- Czego? – zapytała nie kryjąc złości na mężczyznę. Z tego też powodu nie patrzyła w ogóle na niego. Swój wzrok skupiła na wypalającej się lampce.
- Witaj, jestem… - dziewczyna przerwała mu chcąc jak najszybciej skończyć rozmowę.
- Wiem kim jesteś. Nie zapomina się tego, przez którego komuś runęło całe życie, Chen.
- Mam dla ciebie propozycję. Wiesz o tym, że słońce się powoli wpala, prawda?
- Każdy głupi to wie – odrzekła kpiąco. – No więc co z tym słońcem?
- Chciałabym, żebyś poprowadziła moją armię do statku, który później poprowadzisz w drodze na księżyc, na którym zamieszkamy.
- Można wiedzieć jaki księżyc?
- Przepraszam, ale to tajne. Wtajemniczę cię później, o ile zgodzisz się na moją propozycję.
- Tym samym sprzeciwiłabym się rebeliantom, i zostawiłabym ich na pastwę losu, na tej planecie? – Mężczyzna zastanowił się czy na pewno przytaknąć, bo wiedział, że to mogłoby przekonać Rikę, by tego nie robiła. W końcu jednak lekko skinął głową.
- Zgodzę się o ile będę mogła zobaczyć się z przywódcą pańskiej armii, dobrze?
- Postaram się na jutro to załatwić – odpowiedział, wyciągnął notes i szybko w nim coś zapisał, po czym ponownie schował go do kieszeni spodni.
- I jeszcze jedno. Chciałabym zawsze mieć przy sobie nóż. Tym samym mogłabym kiedyś niespodziewanie wybić kilku rebeliantów, zgodzi się pan? – uśmiechnęła się do siebie podle.
- N-Nie mogę na to pozwolić, ja…
- Słyszy pan co mówię?! – odrzekła ponownie drwiącym głosem. – Albo zgodzisz się na moje warunki, albo nici z umowy.
- Dobrze, przyniosę ci go do twojego pokoju, w którym tymczasowo zamieszkasz. A teraz wyjdź już. Za drzwiami czeka ktoś kto cię odprowadzi.
- Ok – powiedziała szybko się podnosząc i wychodząc. Zobaczyła niskiego mężczyznę ze zgoloną głową. Miał na sobie czarne okulary, w których odbijała się brązowowłosa Rika.
- Idźmy już – odparła i ruszyła w głąb korytarza.

- O czym pan mówi, że zdobędę wszechświat?! To w ogóle możliwe? – spytał Tetsu spoglądając podekscytowany w oczy burmistrza.
- Jasne. O ile zawrzesz ze mną umowę. Dam ci za to co tylko chcesz.
- Nawet jeśli poprosiłbym o połączenie ze smokiem?! – zapytał chłopak coraz bardziej pogrążając się w marzeniach. Mężczyzna potarł z zakłopotaniem policzek.
- Smoki nie istnieją, chłopcze. Ale spróbuję coś wykombinować, jeśli zgodzisz się być generałem prowadzącym armię Tantone.
- I ty się jeszcze pytasz? Wchodzę w to! – odparł Tetsu zapominając całkowicie o tym, że należy do rebeliantów.
- To teraz idź, bo za drzwiami czeka pani, która odprowadzi cię do twojego pokoju.
Chłopak posłusznie skinął głową i z ekscytacją wyszedł z pomieszczenia. Czekała na niego kobieta w średnim wieku z przefarbowanymi włosami na mocno rudy. Miała zbyt mocny makijaż, a z daleka można było poczuć perfumy, których także za dużo zużyła.
Pan Chen uśmiechnął się pod nosem.
- Aiko się pomyliła. Poszło jak po maśle – pomyślał.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków