• Wpisów: 12
  • Średnio co: 77 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 23:00
  • Licznik odwiedzin: 1 836 / 1006 dni
 
bitwaotantone
 
Bitwa o Tantone: - Nie umrze. Dopilnuję, by nikt na mojej warcie nie zginął. - Gdy Shiba lekko zawiedziony spojrzał na białowłosego chłopaka ten uśmiechnął się do niego. – Nie martw się, będzie dobrze.
Jednak czerwonowłosy chłopak tylko odwrócił głowę. Wstał i stanowczo dodał:
- Zobaczymy jak to będzie się miało w praktyce. Ostatnio to my musieliśmy cię ratować – przypomniał chłopakowi o niemiłym wydarzeniu, w którym Haru niemal nie zginął. Bowiem zapuścił się trochę za daleko w las, gdy nagle zaatakował go niedźwiedź. Drapnął go potężnie w łydkę, co znacznie utrudniło Haruhiko chodzenie. Bezsilnie upadł wtedy na podłogę i krzyczał. Na szczęście Tetsu niedaleko jeździł na sankach, więc usłyszał niebieskookiego chłopaka. Czarnowłosy wiedział jak się zachować, więc natychmiast pobiegł do Shiby i reszty jego ekipy. Ci jak najszybciej pojawili się na miejscu, gdzie prawie byłoby już po chłopaku. Mako ledwo tam przetrwała, bo nie zbyt lubiła patrzeć na krew, tak jak zresztą pozostali, z tą różnicą, że oni jakoś to znosili. Shiba kilkoma celnymi strzałami pokonał zwierza. Gdy zanieśli miejącego wtedy osiemnaście lat, Haru natychmiast zaczęli go opatrywać.  Tetsu z twardą miną zaszywał łydkę chłopakowi. Nie przejmował się, że białowłosy chłopak krzyczy z bólu, gdyż wiedział, że innego sposobu nie ma. Nie mieli tu znieczulenia, ani niczego przez co chłopak mógłby poczuć lepiej.
- To był tylko raz! Od tego czasu jestem silniejszy! –
- Ale i tak mogłeś się wtedy bardziej postarać – stwierdził Shiba i poklepał go po głowie. Przypomniał mu się mały Haruhiko, który mimo wszystko dzielnie chciał pokazać co umie i nigdy się nie poddawał. Jego dziecięca buzia stała się teraz bardziej męska, a on sam zrobił się bardzo wysoki. Brakowało mu dawnego Haru, lecz po części był dumny, ponieważ niebieskooki wyrósł na bardzo dzielnego chłopaka. Po raz pierwszy od dawna obaj cieszyli się ze swojego towarzystwa. Było tak jak kiedyś, jedenaście lat temu, kiedy się poznali. Spełnieni ponownie usiedli na fotelach i westchnęli. Shiba chcąc ponownie rozkręcić rozmowę, zaczął:
- Idziesz na to spotkanie, na które Rika nas zaprasza?
- Jakie spotkanie?
- Rika organizuje dziś coś, gdzie bliżej się poznamy. Głównie ze względu na Aiko, która nadal czuje się tu nieswojo.
- Och, może być ciekawie… O której to?
-  Dokładnie nie wiem, ale Rika mówiła, że wieczorem.
- No to będę, a ty?
- Ja wszyscy, to i ja.

Około godziny osiemnastej wszyscy zebrali się w salonie i usiedli na zielonej kanapie, która sprawiała wrażenie, jakby miała zaraz się zarwać. Wokół panowała rodzinna atmosfera, którą można by porównać do tej, która panuje przy otwieraniu prezentów na Wigilię. Rebelianci wspólnie ustalili, że będą zadawać sobie nawzajem pytania, na lepsze  poznanie siebie. Chwilową ciszę szybko przerwał czarnowłosy chłopak.
- To może ja zacznę! – odrzekł i niemal podskoczył niecierpliwy. – Zadawajcie mi pytania!
- Jak się nazywasz? – zapytała rozbawionym głosem Mako.
- Jestem Tetsu – przedstawił się podzielając optymizm. – Ktoś jeszcze?
- Jak dołączyłeś do rebeliantów? – spytała ciekawa Aiko uśmiechając się do chłopaka.
- Uh, cóż… - Przerwał jakby obawiał się, czy na pewno powinien o tym mówić. – Razem z moją siostrą, Mako i naszą matką zostaliśmy wysłani do naszego wujka, gdyż panowała wojna w Tantone, a nasz ojciec poszedł na nią walczyć, jako rebeliant, walczyć o lepsze jutro. Niestety, gdy jechaliśmy ktoś strzelił w oponę naszego samochodu, a ta pękła. Mama, która kierowała… - lekko ściszył głos, a on sam zaczął się lekko jąkać, jakby nie wiedział co mówić. Urwał i spojrzał w dół. Pierwszy raz widzieli go smutnego, ponieważ na ogół ciągle się uśmiechał. Było widać, że odpowiedzenie na pytanie dziewczyny sprawiało mu wiele problemu, i Aiko nie wiedziała, czy to dobrze, że się o to zapytała. – G-Gdy mama po-poszła zmienić o-oponę, ktoś wtedy… wtedy… j-ją… za-zastrzelił… Szybko wybiegłem z siostrą i zacząłem biec. Nie wiedziałem, gdzie bi-biegnę, ale kierowałem się cały czas pro-prosto, aż wreszcie zrobiło się coraz zimniej, i zimnej… Wtedy musiałem zwolnić, ale mimo to nadal szedłem, pomagając też Mako. Nie wiecie jak bardzo się ucieszyliśmy, gdy zobaczyliśmy domek… Byliśmy już strasznie wyziębieni i wygłodzeni, a na szczęście… - Spojrzał wesoło na przywódcę.  – Tam Shiba dał nam jeść, w zamian, że my też będziemy mu pomagać. To chyba tyle. Ktoś chce się jeszcze o coś zapytać?
Nastała niezręczna cisza. Wszyscy byli przygnębieni historią Tetsu, chyba bardziej od niego. Czarnowłosy z łatwością poradził sobie ze zmianą nastroju, co innym ciężko poszło.
- Dobrze, w takim razie, kto chce być teraz pytany? – zapytał się Tetsu, któremu nie podobało się to, że prowadzi monolog.
- Ja mogę – odpowiedziała Aiko.
- Co się działo przed tym jak do nas dotarłaś? – zapytała Mako z ciekawością przyglądając się dziewczynie.
- Mieszkałam z matką i kiedyś z bratem, ale nie za bardzo go pamiętam… Straciłam go kiedy miałam pięć lat… - Coś jakby błysnęło w oczach Shiby.  Zdawało mu się, że wie coś na temat, ale nie jest niczego stu procentowo pewny.  – Choć właściwie, to nie wiem co mu się stało, niektórzy mówili, że go zabili, ale ja nadal wierzę, że on jednak gdzieś jest… - Na jej twarzy zawitał wymuszony uśmiech. – Pewnego dnia do mojego domu wszedł jakiś chyba pijany człowiek, który w rękach trzymał broń. – Na samo wspomnienie tego wydarzenia Aiko zadrżały ręce. – Mama szybko krzyknęła, żebym uciekła, a ona sama zajęła się tym kimś… Gdy uciekałam usłyszałam jeszcze kilka strzałów. To było rok temu. Od tamtego czasu dużo się o was nasłyszałam będąc w wielu miejscach, od razu zapragnęłam do was dołączyć. I to chyba wszystko... – Cisza jednak nie nastała, gdyż Rika szybko zagłuszyła ją swoim pytaniem.
- Czy wcześniej też mylono cię z chłopakiem?
- Em… Nie, ale to dlatego, że niedawno ścięłam włosy, a od tego czasu nie widziałam się za bardzo z nikim. Taka odpowiedź ci wystarczy?
- Tak. Może teraz ja będę pytana?
- Ok! – odpowiedzieli wszyscy chórem.
 - Czy byłaś popularna w swoim mieście? – spytał Tetsu nawet nie spoglądając na osobę, której się pyta.
 - Niezbyt, jednak w szkole byłam jedną z liderek. Trudno powiedzieć, czyja to zasługa, ponieważ zanim się obejrzałam wszyscy mnie lubili.
- A co z ocenami? – zapytał Shiba lekko śmiejąc się pod nosem.
- Powiedzmy, że byłam czwórkową uczennicą…
- Powiedzmy? Miałaś dużo gorszych ocen? – spytał jeszcze bardziej się śmiejąc.
- Nie! – podniosła głos i uderzyła dłonią twarz czerwonowłosego Shiby, który wyjątkowo przymknął na to oko. Chłopak posłał jej rozśmieszone spojrzenie, na które ona odpowiedziała pokazaniem języka, jakby była jeszcze w pierwszej klasie podstawówki.
- To może teraz ja? – zapytał Haruhiko spoglądając po wszystkich.
- Czym się wcześniej zajmowałeś? – zainteresowała się czarnowłosa dziewczyna.
- Uwielbiałem rzeźbić z drewna. Na początku musiałem zużywać dużo opatrunków, ale później nie używałem ich już prawie wcale. Drewno dostawałem od ludzi, którzy dawali mi trochę, gdy mieli go za dużo. W ten sposób zarabiałem. Niestety nie był to wystarczający majątek by pójść do szkoły, dlatego starałem się jak najwięcej nauczyć z własnych doświadczeń. Czasem było to bolesne, ale jakże ciekawe…
- Jak to się stało, że do nas dołączyłeś? – odezwał się Tetsu, tym razem spoglądając na odpowiadającego.
 - Władzy nie podobało się to, że ludzie wydawali pieniądze, na to co ja rzeźbiłem, dlatego wynieśli mnie na jakieś śnieżne pustkowie, a ja szedłem, aż nie zobaczyłem waszego domu.
- To teraz ja! – krzyknęła uradowana Mako.
- Właściwie to, ile masz lat? – odrzekła Aiko.
- Czternaście. Jeśli wolno spytać to ty ile masz?
- Ja mam siedemnaście – odpowiedziała uśmiechając się przyjaźnie do blondynki. – A o ile jesteś młodsza od swojego brata? – dodała, a jej pytanie było zadane bardziej do Tetsu, by dowiedzieć się jakiego on jest wieku.
Mako niepewnie na nią spojrzała. Nie wiedziała skąd dziewczyna wiedziała kim jest jej rodzeństwo, lecz pomimo to postarała się odpowiedzieć.
- O cztery lata. Tetsu ma osiemnaście – wyjaśniła. – No to teraz został tylko Shiba.
- W takim razie pytajcie się mnie o co chcecie – odpowiedział.
- Jak masz na nazwisko? – Aiko spojrzała na chłopaka nieco zestresowana. – Ale jak nie chcesz to nie odpowiadaj. To może być trochę za osobiste pytanie.
- Nie, nie. Nic się nie stało – zaprzeczył czerwonowłosy. – Nazywam się Goto.
Dziewczyna spojrzała jak wyryta na Shibę i wprost nie mogła się ruszyć. Czuła, że wszystko łączy się w sensowną całość. Kilka jednak faktów się nie zgadzało.
- J-Jesteś moim bratem? Jak?! – spytała jąkając się.
- Od początku wiedziałem, że to ty – odpowiedział spokojnym głosem klepiąc ją po ramieniu.
- Ale Aiko mówiła, że miała matkę do swojej szesnastki,  a ty, że zginęła, gdy byłeś mały, więc?... – spytał zdziwiony Haru.
- Właściwie to nie wiem co stało się z moją matką. Kiedy byłem mały porwali mnie i wmówili mi, że zabili moją matkę i siostrę, więc naiwny im uwierzyłem, a nie miałem zbytnio powodu by to zrobić…Ale tak czy siak teraz już nie żyje. – zakończył ostro.
- Nie. To nie jest pewne! – Aiko starała się powrócić optymistyczną aurę wokół. – Może to  ona strzeliła? – starała się wymyślić coś by pocieszyć resztę, która nagle posmutniała i zwróciła głowę ku ziemi.
- Żartujesz? Ona nigdy by nikogo nie zabiła. Zresztą jakby miała pokonać tego kogoś? – Shiba ściszył głos. Dziewczyna zdała sobie sprawę, że tylko ona chce teraz sprawić by wokół było wesoło. Ale teraz inni po prostu musieli posmutnieć. W tym czasie chcieli wyżalić się z wszystkiego co ich niemiłego spotkało. U każdego z nich w życiu przewijał się motyw utraty bliskich. Także Aiko pochyliła głowę do dołu. Kap kap. Na ziemię spadły dwie krople, które przed chwilą były jeszcze w oczach dziewczyny.
- Ja… - za nim się zorientowała zrobiła się cała czerwona od płaczu. - …Przepraszam… Przepraszam, że nie obroniłam wtedy mamy… - Cała przyjemna atmosfera stała się im teraz strasznie odległa i niemal nieosiągalna.
- Nie masz za co przepraszać – odrzekł Shiba. – Jak znam życie nie umiałabyś zabić człowieka. I… - na chwilę przerwał jakby słowa nie umiały wyjść z jego ust. – I to dobrze, że przynajmniej ty przeżyłaś. – Aiko powoli podniosła ku niemu głowę i oparła ją o jego ramię. Nie była wstanie nic powiedzieć, a nawet jeśli mogłaby to nie wiedziałaby co mówić. Postanowiła więc po prostu przytulić się do chłopaka, i tym gestem wyrazić swą tęsknotę.
- Cieszę się, że tu jesteś – oznajmiła i uśmiechnęła się do siebie. Gdy zbliżyła swoją twarz do czarnej koszuli czerwonowłosego chłopaka wyczuła zapach jej domu. Wpadła w nostalgię i melancholię. Zamknęła oczy i poczuła się, jakby znowu była w domu. Przypomniały jej się miłe chwile z tamtego czasu. To właśnie w jej dawnym domu czuła się tylko bezpiecznie. Ale wcale nie chciała tam wrócić. Wiedziała, że to nic by nie dało. A zresztą była ciekawa swojej przyszłości. Od razu polubiła członków rebeliantów i miała nadzieję, że oni ją także. Nie tylko dla niej był to ważny dzień. Także inni poczuli się pierwszy raz naprawdę szczęśliwi. Byli szczęśliwi, gdyż teraz wiedzieli, że mają siebie, i że zawsze będą mogli na sobie polegać.


Głośny dźwięk dobiegający z zewnątrz poderwał Tetsu na nogi. Chłopak poczuł, że to nie wróży niczego dobrego. Inni także zdziwieni i zaniepokojeni rozejrzeli się po pokoju i wstali.
- Co to? – spytała wystraszona Mako łapiąc się swetra czarnowłosego chłopaka. Dziewczyna, czy raczej dziewczynka wyglądała przy nim bardzo dziecinnie, a jej urok sprawiał, że można by pomyśleć, że Mako ma siedem lat.
- Pójdę to sprawdzić – odezwał się stanowczym głosem Shiba po czym podszedł do drzwi zakładając na siebie puchowe ubranie. Gdy wyszedł nastąpiła chwila, w której każdy chciałby żeby chłopak jak najszybciej wrócił rebelianci nie wytrzymali i sami poszli sprawdzić co to.
- Załóż jeszcze szalik – polecił Haruhiko widząc, że Aiko chce już wyjść. – Nie chciałbym, żebyś się przeziębiła. Dziewczyna nieśmiało się uśmiechnęła i sięgnęła po swój czarny szalik. Wszyscy wyszli i pośpiesznie się rozejrzeli. Pomimo, że to „coś” nadal hałasowało, to oni nie zauważyli niczego nie zwykłego. Mako spojrzała w górę, by właśnie powiedzieć Tetsu, że jest zimno i chciałaby już wrócić do środka, gdy zobaczyła wielki, szary obiekt na niebie.
- Tetsu! Patrz! – krzyknęła unosząc palec w górę. Rebelianci stanęli jak wyryci.
- Brawo, Haruhiko – powiedział nagle znajomy głos. Shiba podszedł do chłopaka i poklepał go po ramieniu. – Miałeś rację, znaleźli nas. – Na jego twarzy pojawił się wymuszony uśmiech, gdy, jak wszyscy spojrzał w górę.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków