• Wpisów: 12
  • Średnio co: 84 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 23:00
  • Licznik odwiedzin: 1 957 / 1094 dni
 
bitwaotantone
 
Bitwa o Tantone: Rika, która się tym przestraszyła powoli wycofała się wchodząc szybko po schodach do swojego pokoju.
- Shiba, gdzie będzie jej pokój? – zapytał się swojego dowódcy. Czerwonowłosy chłopak zdziwiony starał się coś powiedzieć.
- O-O czym ty m-myślisz?! Nie mamy jeszcze do niej zaufania! – Białowłosy spojrzał błagająco na Shibę. – Przemyślę to, a ty lepiej idź już do pokoju i zostaw tutaj czerwone owoce, które nazbierałeś
Chłopak posłusznie odłożył wiklinowy koszyk, w którym były owoce przypominające kształtem i kolorem grejpfruty, po czym łapiąc Aiko pobiegł do swojego niezbyt dużego pokoju.
- A więc tutaj mieszkam – powiedział otwierając drewniane drzwi. Pokój był pomalowany jasnoniebieską farbą, która w niektórych miejscach była pozdrapywana. W rogu postawione było drewniane łóżko, na którym leżał dodatkowo koc, gdyż niekiedy w nocy bywało zimniej niż zwykle. Haru zdjął czapkę i futrzaną kurtkę i powiesił je na wieszaku,  co również zrobiła dziewczyna.
- Przytulnie tu u ciebie – oceniła i usiadła na łóżku, które cicho skrzypnęło.
- Tak, ale byłoby przytulniej, gdyby wreszcie Shiba zgodził się tu wpuścić Kairo, bo tylko gdy zostawiam go samego to zaczyna wyć pod drzwiami… - odrzekł. – Ale on tylko mówi, że ten „pies” wszystko zabrudzi i poniszczy, ale Kairo jest wytresowanym wilkiem i wie jak się zachować, więc powinien pozwolić na przyjęcie go. Tym bardziej, że zgodziłem się na te uszy…
- HARUHIKO! – zawołał jakiś rozzłoszczony głos.
- Co się stało? – zapytał otwierając drzwi od pokoju.
- Twój pies znowu wyje i nie mogę się skupić! – krzyknął Tetsu.
- To go wpuść… - powiedział lekko zirytowany, nie sądząc, ze chłopak to zrobi.
- Świetny pomysł! – Wyszczerzył zęby do jasnowłosego chłopaka i wpuścił Kairo, który szczęśliwy podbiegł do Haru.
- Tetsu! Miałeś go nie wpuszczać! – wściekł się Shiba, ale Haruhiko już w to nie wnikał, bo właśnie zamknął drzwi pokoju, w którym byli Aiko i jego wilk.
- Kario! Wiedziałem, że kiedyś cię wpuszczą! – zwrócił się szczęśliwy do swojego zwierzęcia. – Tu przygotowałem ci posłanie, a tu miskę z wodą, a tam z mięsem… - pokazał wszystko wilku.
- Jesteś słodki, kiedy się cieszysz – dodała Aiko po części, żeby go zirytować, a po części dla tego, że cieszyła się, że Haru jest uśmiechnięty.
- Ej, bez takich! – powiedział rozbawiony.
- Zakażesz mi? – zapytała chichocząc.
- A żebyś wiedziała, że… - spojrzał się jej prosto w oczy. -  …nie  - roześmiał się.
Jednak pomimo, że ta dwójka była bardzo szczęśliwa, to jednak reszta nie do końca, Shiba dla tego, że nie wiedział co sądzić o Aiko, i dlatego, że był zły wpuszczeniem Kairo do mieszkania, Rika tym, że nowa to nie był wcale chłopak, Tetsu tym, że nie miał czasu poznać nowej osoby, a Mako tym, że była nieśmiała przy Aiko.
Przywódca wrócił do swojego przestrzennego pokoju. Był pomalowany czarną farbą tablicową, ponieważ Shiba lubił notować na ścianach różne rzeczy, a uważa, że gdyby zapisywał je na przykład w zeszycie to po prostu mógłby o nich zapomnieć, a tak to widział je kiedy wchodził do pomieszczenia.
- I co tu zrobić? – powiedział cicho do siebie. Przez Aiko wpadł w nie małe zakłopotanie. Nie wiedział czy jest ich sojusznikiem. Jeżeli jest to i tak nie wiedział gdzie mogłaby mieć swój pokój, albo przynajmniej gdzie mogłaby spać.
- Pytanie, jak sprawdzić czy naprawdę jest rebeliantem? – pomyślał. – Czy powinienem zdać się na Haru i uwierzyć mu, że ta dziewczyna na pewno nie współpracuje z naszym wrogiem?  
Spojrzał na leżącą na taborecie czapkę. Małą, wełnianą czapkę. To w nią był ubrany Haruhiko, gdy go poznał. Shiba był wtedy w wieku 14 lat, a jasnowłosy chłopiec miał zaledwie 8. Młody wódz nie był za bardzo wyszkolony w swoim „zawodzie”, więc bez wahania przyjął Haru do ich ekipy. Co prawda Shiba w bardzo młodym wieku zaczął się buntować, ale bardzo chciał zostać rebeliantem, jak kiedyś jego ojciec, który zginął właśnie na bitwie o Tantone. Zamieszkał w jego starym domu, w którym ledwo znalazło się miejsce na ośmiolatka. W tym czasie dużo przychodził do Shiby ponieważ był mocno wystraszony, i do niego miał zaufanie. Z tego co przywódca zrozumiał od zawsze był sam, ale tylko, gdy usłyszał o nim i jego grupie chciał do nich dołączyć.  Shiba nie wiedział jakim sposobem Haru dotarł aż tak daleko, lecz postanowił go nie pytać. Uważał go za lekko dziwnego, też przez to jaką więź cenił do wilków.
- Od tego czasu strasznie wyrósł – zamyślił się. – Pomimo, że jest najmłodszy jest najwyższy z nas wszystkich. – Już prawie miał płakać, ale w ostatniej chwili się powstrzymał.
- Co ja robię?! Postanowiłem przecież nie przywiązywać się do ludzi, bo przez to będę jeszcze bardziej cierpiał! – To przez jego rodzinę. Rodzeństwa nie miał, matka zginęła przy porodzie, a ojciec walcząc. I właśnie przez to, że się do nich przywiązał tak bardzo cierpiał, więc postanowił sobie „nigdy więcej!”. Zależało mu teraz tylko na przetrwaniu i ucieczce do innego kraju. Potem właściwie nie wiedział co się stanie. Twierdził, że wtedy wszystko się odmieni, rozpocznie nowe, lepsze życie.
- No już! Skup się na tym co ważne! – rozkazał sobie. – W takim razie, czy uwierzyć przeczuciom Haru?
Ostatecznie postanowił się zgodzić, pomimo, że nie ufał mu przez jego odmienność.
- Jeszcze nigdy z żadnym człowiekiem się tak nie zaprzyjaźnił. To nie może być ktoś zły.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków